Ta zbiórka śni mi się po nocach…
Chyba najlepiej o tym świadczy dzień, w którym piszę i wrzucam ten artykuł - dwa miesiąca po zbiórce… Z jednej strony mi głupio i chciałbym przeprosić wszystkich zaangażowanych w pomoc oraz organizację, a z drugiej jestem zadowolony, że udało nam się spotkać w tak licznym gronie i pomóc kolejnym dzieciom.
Pokazało mi to też, że Turbo Wydarzenia nabierają coraz
większego rozpędu, który trzeba wykorzystać.
I tak, po 8 już dziś kawce zabrałem się za podsumowanie. Zmobilizowany kolejną
Turbo Akcją, którą mamy 15 sierpnia.
Event w Andrychowie był przygotowywany na kwiecień. Nie udało się go zrealizować przez surowe lockdowny. Miałem wtedy największą liczbę zgłoszeń od kierowców jakie do tej pory były wysyłane na poszczególne akcje. Mijały dni i tygodnie, liczba planowanych uczestników zaczęła się wykruszać. Gdy potwierdzona data akcji pojawiła się na horyzoncie, wiedziałem że nie będzie kolorowo.
Czwarta odsłona akcji charytatywnej Turbo Pomoc i jednocześnie rozpoczęcie sezonu 2021, odbyło się 30 maja w Andrychowie przy współpracy z Restauracją na Starym Tartaku.
Kierowców, którzy zadeklarowali przyjazd na 100% było o połowę mniej niż na początkowo planowany event w kwietniu. Także do samego końca myślałem, że będzie to małe wydarzenie - wielkościowo jak rok temu na Osiek Molo.
Przygotowania szły pełną parą.
Od godziny 7:00 zaczęliśmy rozkładać stoisko Turbo Pomocy. R8
i S5 na szybko podstawiłem pod mobilną myjnię MG Custom. W tym dniu Miłosz z
jego ekipą myli samochody uczestników, a zebrane środki przekazywali do puszek
naszej zbiórki.
Wszystko szło jak po maśle i jeszcze pogoda zaczęła się poprawiać.
Po godzinie 8:00 telefon od Jose Kolekcjonera i zaskoczenie, że jednak się u nas pojawi. Na dodatek wysłał dwa auta na event. Mało tego. Auta były już na parkingu pod basenem w Andrychowie i czekały na rozładunek z lawety. Z racji, że przyjazd Jose miał się opóźnić do godziny 11, musiałem szybko przetransportować samochody pod restaurację. Po 20 minutach siedziałem już w Lamborghini Aventador SVJ, a za mną jechał Grzesiek w BMW M4. Illegal Night melduje się na miejscu.
Około godziny 9 zaczęło się zjeżdżać coraz więcej samochodów, w tym ekipa Olimp Racing ze specjalnie przygotowaną niespodzianką dla najmłodszych i wyścigowymi samochodami ich teamu.
Kolejny telefon. Tym razem od Szymona Banasia, z pytaniem czy załatwię jakiś czarny pisak, bo będzie trzeba pomalować lekki ubytek na dokładce carbonowej jego Corvetty, który się „zrobił” na trasie Wrocław – Andrychów.
Jakoś przed godziną 10 przywitałem się jeszcze z prowadzącym
akcję - konferansjerem Mateuszem oraz strażakami z OSP Andrychów, którzy
wspierali nas w tym dniu i pomogli przy licytacjach z ich wozu.
Później zniknąłem. Szybki przejazd Roomsterem do Bulowic, przebieramy się i
wracamy.
Po powrocie wiedziałem już, że przygotowany plan i rozpiska ułożenia samochodów na parkingach pójdą do kosza.
Z każdą minutą dojeżdżali uczestnicy – ci zgłoszeni jak i
całkiem nowe osoby. Plac wokół restauracji szybko się zapełnił i nie było już
miejsca na dojeżdżające auta. Najlepiej obrazuje to zdjęcie Adriana:
Pogoda straszyła, licytacje trwały, a ja goniłem tak, że do tej pory mało co pamiętam.
W tłumie udało mi się odnaleźć niektórych uczestników z poprzednich edycji oraz osoby, które nas odwiedziły po raz pierwszy. Byli z nami m.in.: Robert z Hi_5, Kamil Poczciwky Krzychu, Łukasz CarbonarreProject, Sylwia Peretti, Jose Kolekcjoner, Szymon Banaś z CarsProject, Adam z Detailer, Kacper z Expert w Bentleyu. Kierowcy z Warszawy – z Pawłem na czele i Ekipa Audi Warsaw Elite, z Wrocławia Szymon, z Nowego Sącza Michał i Sylwek. Mógłbym tak długo wymieniać J
Chaos, który zapanował przez nieprzewidzianą wcześniej liczbę
odwiedzających dawał się we znaki kamerzystom i fotografom. Droppeddesign przyjechał
do nas aż z Bieszczad. Materiał, który udało się im nagrać wrzucam tutaj: https://youtu.be/K-pVK1x9Jfw
Dzieciaki z rodzinami mogły zobaczyć w jednym miejscu
sportowe samochody z różnych zakątków naszej kraju. Jednak niektórych chyba bardziej
przyciągały lody Ekipy i sam przyjazd Poczciwego Krzycha. Firma Koral dołączyła
do nas po raz pierwszy i zapewniając lody w formie cegiełek, niewątpliwie
pomogła przy zbiórce. Były też Turbo Paczki z słodyczami przygotowane przez
naszych przyjaciół z Maspexu.
Zbiórka na Oskara, Lenke, Piotra i Janka dzięki tak dużej liczbie wspaniałych
osób z godziny na godzinę nabierała coraz większego rozpędu. Należą się tutaj
specjalne podziękowania dla Pawła i Dk52info za organizację przejazdu karetką
dla Piotra. Nasz podopieczny, fan motoryzacji, którego spotkał nieszczęśliwy wypadek.
Miło było widzieć uśmiech na jego twarzy. Udało mi się też złapać Lenkę i jej
tatę. Wiem że był z nami jeszcze Janek z mamą, ale zginął mi gdzieś w tłumie. Także podopieczni fundacji zobaczyli was
wszystkich – wspaniałe osoby, które pomagały w zbiórce.
Mieliśmy sporo atrakcji dla najmłodszych, które zapewnił FunShow i FunPark. Bańki mydlane, malowanie twarzy, wata cukrowa, dmuchańce. Dodatkowo elektryczny gokart od Dawida Rajdy. Rodzice między czasie mogli skosztować jedzenia z menu Restauracji na Starym Tartaku oraz specjalnie przygotowanego grilla z kultowymi kiełbaskami oraz karczkiem.
Po kończących się licytacjach voucherów i produktów od lokalnych firm ruszyły licytacje przejazdów. Robione w deszczu ani na chwilę nie odstraszyły uczestników.
Do tego padały rekordowe kwoty, jak np. 3200 zł za przejazd w fotelu pasażera Corvetty Szymona.
Warto dodać, że licytacja koszulki Sławomira Peszko oraz Roberrta Kubicy dołożyła nam do puli prawie 8 000 zł.
Przez natłok uczestników auta były licytowane pojedynczo z
wozu strażackiego. Poszczególni kierowcy przejeżdżali z osobą wygrywająca pod
parking Dinolandi w Inwałdzie. Tam po zebraniu 20 samochodów ruszyliśmy w mała
trasę. Niestety dołączyło się wtedy spore grono aut niezwiązanych z akcją i
nieco rozbiło to peleton.
Po powrocie pod restaurację został nam czas na rozmowy, jedzenie i przyglądanie
się jak Poczciwy nie może się odgonić od najmłodszych fanów :)
Dojechały też nasze buggy po ekstremalnych przejazdach na specjalnie przygotowanym torze w Bulowicach. Paweł i Dominik nie mieli aż tak dużo przejazdów, głównie przez niesprzyjającą aurę. Jednak postanowiliśmy wtedy, że przejażdżki będzie można realizować w dowolnym terminie ustalonym z licytującym i kierowcą.
Na zakończenie piękna pogoda, uśmiechy na twarzach, a jednocześnie smutek, że wszystko tak szybko przeleciało.
Dalej zostało nam tylko podsumowanie i podliczenie zebranych środków. Wiedzieliśmy, że będzie grubo, ale chyba nie aż tak. Wspólnie zebraliśmy 108 211,78 zł. Więcej niż łącznie na 3 zbiórkach z tamtego roku. Ale przecież to nie rekordy są najważniejsze. Tylko to, co działo się w tym dniu. Liczba uczestników, odwiedzających, osób chcąca w jakikolwiek sposób wesprzeć zbiórkę. Uśmiechy na twarzach, zwłaszcza podopiecznych i dzieciaków. To są moment bezcenne. Miło się to oglądało, zwłaszcza po tych ograniczeniach i zamykaniu nas w domach przez poprzedzający event okres 6 miesięcy.
Czym obecnie jest Turbo Pomoc?
Połączenie pasji do motoryzacji, z jednoczesnym pomaganiem i wspieraniem potrzebujących to niewątpliwe atrakcyjne wydarzenie dla całych rodzin. Pokazuje nam, że wspólnymi siłami możemy naprawdę dużo zdziałać.
Akcja charytatywna Turbo Pomoc zrodziła się z pojedynczych przejazdów samochodem organizatora w szczytnych celach na przełomie 2015/2016 roku. Kolejno przybrała formę eventów i spotkań jak na załączonych kadrach.
Dała też zalążek innym osobom do organizacji podobnych wydarzeń, a że Razem Możemy Więcej, to wspólnie z Fundacją Turbo Pomoc będziecie mogli uczestniczyć w tego typu projektach, w różnych rejonach Polski, a w przyszłości może i za granicą.
Podziękowania dla wszystkich.
Liczba podziękowań z mojej strony jest ogromna. Nie sposób wymienić tutaj każdego. Pamiętaj, że jeśli byłeś na akcji to należysz to Turbo Ekipy. Samą obecnością pomogłeś i wsparłeś nasze działania.
Dziękuję ja, dziękują również rodzice dzieci na które
zbieraliśmy.